O aplikacji „Henio śpiewa” – Żet dla brief.pl

Dziś będzie wyjątkowo krótko. O jednym z naszych najnowszych (a z całą pewnością najbardziej spektakularnych) projektów portalowi brief.pl opowiada mój serdeczny kolega Bartek Żet Żukowski – zapraszam tutaj.

A każdego, kto jeszcze nie widział aplikacji (choć trudno mi uwierzyć że wśród osób odwiedzających takie miejsce, jak ten blog są jeszcze takie osoby;) zapraszam do… odsłuchania piosenki o… sobie. Warunek jest jeden – musisz mieć konto na FB.

Aplikacja bez konkursu, bez żadnych nagród zaangażowała ok 100 000 użytkowników, którzy skorzystali z niej średnio ponad 6 razy. Udało nam się zrobić coś wyjątkowego bez wciskania ludziom iPadów, aparatów i biletów do kina. Kolejny krok w kierunku stworzenia kampanii takiej, jak ta uważam za wykonany. To była żmudna praca wielu osób, ale opłaciło się. Dzięki!

Świętujemy: 500k lubi Serce i Rozum, 100k lubi Ekspertów Tesco

Byłem i chyba wciąż jestem wrogiem wyścigów na liczbę fanów. Nie cierpię tego. Niestety nie bardzo jestem w stanie się z tą nienawiścią przebić… Czekam tylko naiwnie na moment, kiedy Facebook zastąpi liczbę fanów wskaźnikiem zaangażowania i sentymentu. I dużymi cyframi wysmaruje te właśnie wskaźniki, a nie „liczbę osób, która lubi to”. Ale…

Nieważne. Liczba fanów/lubisiów/lajkersów/dopiszsobiecochcesz mimo wszystko jakimś miernikiem efektów działań jest. Okrągłe liczby są nawet okazją do odpalenia petard i otworzenia szampanów. A ten tydzień jest dla mnie i mojego zespołu wyjątkowo udany.

Serce i Rozum jest drugim po Allegro Brandem, który przekroczył pół miliona fanów. Eksperci Tesco to chyba najszybciej rosnąca strona na facebooku w Q4 – dziś pękła pierwsza 100-ka. Wyborowa jest popularniejsza od Żołądkowej Gorzkiej, a Jacob’s Creek Polska to zupełny ewenement – marka wina, która zgromadziła wokół siebie więcej osób niż znany wszystkim Ballantine’s. Szacun? Szacun! Bo wcale nie było łatwo. W żadnym z tych przypadków nie było, jakkolwiek niektórzy mogliby myśleć, że takie brandy to samograje.

Czy mam dziś do powiedzenia coś oprócz takich przechwałek? Chyba nie mam. Ale się wzruszyłem;) i jestem tylko pełen cholernego uznania dla wszystkich, z którymi mam przyjemność pracować nad tymi projektami. I dla Klientów, którzy wcale nie ułatwiają nam sprawy, ale bez których tych sukcesów by nie było;) One love. To jest zdecydowanie dobry tydzień:)

Kilka słów o nowym Wykopie. I MAŁPA!

Nie jestem hard userem Wykop.pl, ale jestem pod wrażeniem jego mocy. Mokry sen wielu marketerów, świątynia geeków i jeden z pierwszych chyba i najlepiej rozwiniętych startupów przeszedł kilkanaście dni temu redesign, na temat którego zapytał mnie serwis interaktywnie.com, zatem jeśli kogoś moja opinia interesuje – zapraszam do lektury.

Pamiętam, że kiedy powstawał Wykop zajmowałem się promocją jednego z jego klonów (choć wszystko to przecież były klony Digg’a). No cóż, Wykop był lepszy. Ale na szczęście udało mi się kilka innych rzeczy.

Dużo się dzieje ostatnio. Polecam szczególnie aplikację, która za kilka dni pojawi się na nowej facebookowej stronie kilkorga sympatycznych brand heroes. Pojawi się tam coś, czego jeszcze w Polsce chyba nie było. Ale zanim to nastąpi… hit dnia, czyli nasi podopieczni: Serce, Rozum i… znana skądinąd… MAŁPA!

 

Facebook Timeline jest świetny!

Jestem entuzjastą idei timeline. Serio. Pewnie dlatego, że w ogóle lubię zaglądać w przeszłość, czerpać z niej doświadczenia i ładować baterie miłymi wspomnieniami. Tych niemiłych z reguły nie pamiętam, fuj. Mam mnóstwo pamiątek, biletów, starych dokumentów, a zdjęcia w albumach poukładane są chronologicznie. Albumy są takie same i stoją na półce. Nie na dysku twardym.

Mam gdzieś jeszcze bardzo prywatny (choć bez przesady) blog, który w epoce presocialmediowej był obok GG najpopularniejszym narzędziem do dzielenia się z przyjaciółmi swoimi myślami i przeżyciami. Mam go, ale już nie piszę. Zaglądam tylko czasami do archiwum i uśmiecham się pod nosem. Studia, prawo jazdy, poprzedni pracodawcy, koncerty, kobiety – to wszystko tam jest. I dziś już jest tylko moje. Ale jest.

Co takiego fantastycznego jest w timeline? Właśnie to. Możliwość chronologicznej archiwizacji myśli i przeżyć, które w każdej chwili mogą zostać przywołane i przeżyte na nowo. Możliwość decydowania o tym, kto będzie mógł te informacje zobaczyć (ze szczególnym uwzględnieniem „Tylko ja”). Możliwość oznaczenia dat, miejsc, opisów i zdjęć na przejrzystej dla mnie osi czasu. To, że facebook oprócz dotychczasowego „tu i teraz” daje mi szansę spojrzenia wstecz. Co będzie następnym krokiem? Przewidywanie przyszłości? Nie wiem. Cieszę się tylko tym, że znów poczułem, że ktoś dał mi narzędzie, z którego chciałbym korzystać.

Problem polega tylko na tym, że tych dwadzieścia parę lat mojego życia to naprawdę duży zbiór wydarzeń, które musiałbym wpisywać do „Wehikułu czasu” godzinami. Brakuje mi możliwości importu danych z serwisów zewnętrznych oraz synchronizacji z Picasaweb. Ale zwłaszcza na to drugie z oczywistych przyczyn nie mogę liczyć. Brakuje mi kilku funkcji, które z miejsca przychodzą mi do głowy, ale… O tym na pewno już myślą.

To oczywiście świetny ruch  facebooka i wzmocnienie jego pozycji na rynku. Ci, których to wszystko nie wzruszy na pewno nie odejdą. Tych, którzy zaczną korzystać z nowych funkcji przywiążą one do facebooka już na… zawsze(?). I co w tym złego? Cały czas powtarzam, że obecność w social media nie jest obowiązkowa. Znam fantastycznych ludzi, którzy nadal nie rozumieją po co komu facebook i nie czuję, żeby brakowało nam tematów do rozmów. Bez tego da się żyć.

Prywatność? Nie boję się przekazywać facebookowi tych informacji. I co z tego, że ich serwer zobaczy moje zdjęcie? Co złego jest w tym, że dowie się kiedy skończyłem studia? Nie podaję mu przecież numeru swoich kart kredytowych, nie melduję się na końcu świata, kiedy mój dom stoi pusty, nie pokazuję tam zdjęć swojego syna ani innych informacji, które uznaję za intymne, wrażliwe, poufne. Czego więc mam się bać w czasach pinów, korporacji, CRM-ów. Skoro moje dane mają choćby Orlen i Plus GSM, którzy dzwonią do mnie z jakimiś absurdalnymi i irytującymi ofertami, nagrodami, programami lojalnościowymi, dlaczego mam się bać facebooka?

Skittles Newlyweds – tak się robi virale!

Jestem pod wrażeniem odwagi agencji i marketerów Skittles – uczynię zatem to, z czego ucieszyliby się najbardziej. Podam dalej.

Kiedy polscy marketerzy odważą się pójść tak hardkorowo? Pewnie wtedy, kiedy agencje wyjmą sobie z gęby knebel autocenzury.

Czy to jest dobry viral? Oczywiście, że tak.

  • Kiczowaty gość,
  • wyrazista historia,
  • dźwięki, na które wszyscy domownicy/biesiadnicy nastawiają uszu i oczami szukają monitora,
  • produkt w centrum uwagi, choć może nie od początku;-),
  • budowanie napięcia,
  • totalne zaskoczenie…

To wszystko + dość oczywista grupa docelowa + social media = po prostu rozrywka, która właściwie nie potrzebuje słów, aby zrozumiał ją cały świat. I można oczywiście powiedzieć, że takie coś, to każdy potrafi wymyśleć. Pewnie, że tak. Tylko nikt nie ma odwagi;)

Adv.pl dla Muzeum Powstania Warszawskiego

Pamiętam swoją pierwszą wizytę w tym Muzeum. Pierwszą i właściwie jedyną do tej pory. I pamiętam z niej prawie wszystko, od kartek z kalendarza, przez samolot aż po spacer po kanale.

Dzisiaj odbyła się konferencja prasowa, na której Monika, Paweł i Jan Ołdakowski przedstawili projekt zrealizowany przez Adv.pl – aplikację layar, która od 1 sierpnia będzie dostępna na smartfony. Wierzę, że dzięki niej poznanie tej historii będzie jeszcze ciekawsze.

A tutaj link do materiału przygotowanego przez redakcję ZETnews.

Ciekawy projekt, inny niż te (też przecież ciekawe;-), które realizujemy na codzień. Nie miałem przyjemności brać w nim udziału – ale gratuluję pomysłu, wykonania i polecam!